środa, 14 czerwca 2017

Cafe Racer & Classic Bike Feslival

 Cafe Racer Club Poland zaprasza wszystkich maniaków klasycznej motoryzacji na gorący lipiec.
W tym roku CRCP zdecydowało się na zmienioną formułę organizowanych imprez. Organizowane osobno Cafe Racer & Classic Bike Show oraz Cafe Racer and Air Show, zostają połączone i odbędą się 15 lipca 2017. Natomiast Cafe Racer Sprint & Polish Boogie Festival stanie się eliminacją mini pucharu, składającego się z dwóch sprintów. Impreza jak zwykle odbędzie się w festiwalową sobotę 29 lipca w Człuchowie.
 Cafe Racer & Classic Bike Feslival to nowa formuła, połączenia dwóch wydarzeń, która pozwoli w ciągu jednego dnia na organizację wystawy "garażowych" customów, w raz z aktywnym uczestnictwem publiczności, oraz uczestniczenia w treningu mierzonym na dystansie 1/4 kilometra.
Zarówno wystawa jak i sprint przeznaczone są dla wszystkich motocykli klasycznych w oryginalnym stanie ale wyprodukowanych do 1986 roku, oraz wszystkich "zmodyfikowanych" maszyn w stylu z lat 60 i 70. Trening mierzony (Sprint), to start równoległy w parach na dystansie 250 metrów i podzielony jest na grupy w zależności od mocy motocykla.
Cafe Racer & Classic Bike Feslival odbędzie się 15 lipca na Terenie Aeroklubu Gdańskiego w Pruszczu Gdańskim, gdzie do dyspozycji na wystawę otrzymamy hangar lotniczy w części wypełniony samolotami w towarzystwie klasyki motoryzacji. Natomiast na potrzeby Sprintu mamy do dyspozycji pas startowy. W czasie imprezy odbędą się także pokazy lotnicze i spadochronowe organizowane przez Aeroklub.

Zgłoszenia do konkursu, w którym głównymi jurorami będzie publiczność wysyłamy na kontakt@crcp.pl , a zgłoszenia do Sprintu na https://vufaki-crsapbf2017.konfeo.com/pl/groups
link do wydarzenia na facebooku https://www.facebook.com/events/2019037988323845/




  Cafe Racer Sprint & Polish Boogie Festival to już cykliczna impreza w czasie trwania Festivalu i dopełnia całości klimatu szalonych lat 60. Już po raz trzeci mamy przyjemność zaprosić na nasz wkład w tą klimatyczną imprezę. Zasady startu w Sprincie są identyczne jak w przypadku poprzedniej imprezy i jedyne co należy zrobić to zgłosić się za pomocą https://vufaki-crsapbf2017.konfeo.com/pl/groups
link do wydarzenia https://www.facebook.com/events/333121270417434/


JEDNO SIĘ NIE ZMIENIA... NADAL IMPREZY SĄ CAŁKOWICIE ZA DARMO :)


czwartek, 2 czerwca 2016

Stało się to co musiało się stać ...

 Kawasaki zapowiedziało właśnie, że rok 2017 będzie ostatnim rokiem produkcji Kawasaki W 800. Jako główny powód podano niemożność spełnienia normy EURO 4, ale wszyscy wiemy doskonale, że to także brak ABS, a także działania konkurencji, w której moda na neoklasyki, spowodowała wyścig zbrojeń innych producentów. Honda CB 1100, Triumph z nowej serii, Moto Guzzi V7 II i V9, Ducati Scrambler czy BMW Nine T oraz całej gamy Yamahy, chłodzone cieczą, z ABS a niektóre także w kontrolę trakcji.
 Na ich tle moc W 800 (za wyjątkiem V7) nie prezentuje się oszałamiająco, a brak systemów elektronicznych dyskwalifikuje ten model w Europie. Ciekawe tylko czy wzorem Estrelli W 800 nadal będzie dostępny na rynkach azjatyckich i w Australii?
 W związku z tym, Kawasaki przygotował wersję Final Edition , która za wyjątkiem malowania niczym nie odbiega od poprzednich a prezentuje się tak:



 Czy będzie ruch ze strony zielonych i pokażą coś nowego ? Dużo mówi się o wskrzeszeniu Zephyra w dwóch wersjach Z 900 i Z 900 Turbo, gdzie bazą jest Z 1000, o zmniejszonej pojemności i wyglądzie w stylu retro. Na ten moment można znaleźć w sieci trochę fotek, jak ma wyglądać nowy/stary Z, ale na ile właśnie to będzie to :









 Jedno jest pewne drodzy użytkownicy W 800, posiadacie ostatni, prawdziwie retro klasyczny motocykl. Chłodzony powietrzem twin, z bębnem ... takie rzeczy to już tylko w chińszczyźnie :) Kończy się kolejna era w historii motocykli, świat nie będzie już taki sam .
LWG i do przeczytania niedługo

piątek, 13 maja 2016

Cafe Racer and Classic Bike Show 2016

 



11 czerwca 2016 roku odbędzie się trzecia edycja imprezy, która rozpoczęła działalność Stowarzyszenia Cafe Racer Club Poland. Już podczas drugie edycji ilość zgłoszonych maszyn, oraz osób chętnych do wspólnej zabawy, zmusiła nas do zmiany lokalizacji.



 Gospodarzem i partnerem imprezy został Klub Buffet i tak będzie także w tym roku. Lokalizacja położona na obrzeżach historycznie należących do Stoczni Gdańskiej, w budynku po byłych warsztatach otoczona klimatycznymi budynkami z okresu międzywojennego, oraz panoramą z charakterystycznymi dla Gdańska dźwigami stoczniowymi, idealnie nadaje się na tego typy event.
  W zeszłym roku w konkursie na najlepszą garażową przeróbkę wzięło udział ponad 30 maszyn, w tym zapowiada się, że będzie ich jeszcze więcej. Na ten moment zgłosiło ponad 40 różnego rodzaju motocykli, w stylu cafe racer, tracker, brat, bobber czy scrambler.
 Zeszłoroczne zmagania prowadzone były w dwu kategoriach, głosy publiczności i werdykt jury. Publiczność doceniła wygląd a jury położyło mocny nacisk na stronę techniczną i jakość wykonania założonego projektu. W trzeciej edycji pozostaniemy wierni zabawie dla publiczności, wśród której rozlosowujemy nagrody od naszych partnerów, ale wprowadzimy także nowy element rywalizacji, wybór najlepszej przeróbki głosami samych konstruktorów. Ponownie do zgarnięcia dwa puchary o niebanalnej konstrukcji . Mimo drobnych nagród , wydaje się, że to właśnie te puchary są łakomym kąskiem.
 Nasza impreza to tak naprawdę spotkanie towarzyskie w przyjacielskiej i spokojnej atmosferze, a wśród odwiedzających nas ludzi można spotkać zakręconych maniaków dawnej motoryzacji, czy kolekcjonerów, posiadających niesamowite kolekcje motocykli.
 Tradycją stało się też, że podczas naszej imprezy będziecie mogli zapoznać się z ofertą neoklasyczną dostępną w naszych salonach. Dzięki naszym partnerom będziemy mogli zobaczyć ofertę Yamahy, Kawasaki, Hondy, Moto Guzzi czy Ducati. Ubolewamy, że nie zawita Triupmh, ale zmiana importera wprowadziła nie małe zamieszanie na rynku :)

  Ponadto będzie można zapoznać się z ofertą artystów z branży związanej z motoryzacją, oraz całą otoczką i klimatem w jakim się poruszamy. Od malowanych na żywo kasków, areografię, poprzez tapicerów na fryzjerze czy barberingu skończywszy. Z każdym dniem przybywa atrakcji a ich uwieńczeniem będzie after party.
Gospodarze jak co roku przygotują coś za ząb w rozsądnej cenie, a i napitki nie wydrenują zbytnio kieszeni.  Cała impreza, zarówno dla wystawiających, jak i zwiedzających jest za darmo, więc nawet jak będziecie przejazdem, nic Was to nie będzie kosztować.
Szczegółowe informacje na facebooku https://www.facebook.com/events/1023100397749740/
Zgłoszenia maszyn przyjmujemy do 20 maja w formie e maila z załączonym zdjęciem na adres kontakt@crcp.pl.
Zapraszamy !!!
Na koniec galerie i film z zeszłorocznej edycji:
Galeria Jacek ostrowski
Galeria Sebastian Jackowski


 

sobota, 9 kwietnia 2016

Nowalijki ...

... ten post miał powstać już dwa tygodnie temu, niestety bądź stety drugą z nowości w Wiesi otrzymałem przedwczoraj.
 Najpierw jednak o serwisie i o akcji serwisowej. Akcja obejmowała dwa elementy, zabezpieczenie wiązki elektrycznej pod zbiornikiem paliwa, zdarzały się przypadki przecierania się przewodów elektrycznych, oraz sprawdzenie stanu i wymiana króćców dolotowych. O ile zabezpieczenie wiązki jest obowiązkowe, o tyle druga sprawa wzbudziła spore emocje :).
 Moim zdaniem, wszystkie wadliwie zrobione króćce, nawet kiedy nie są jeszcze uszkodzone powinny być wymienione, więc jeśli Twój egzemplarz się łapie na akcję, tak powinno się stać. U mnie efekty ich uszkodzenia pojawiły się z dnia na dzień, a objawy to zwiększone zużycie paliwa, bardzo nierówne obroty w stanie doprowadzania silnika do właściwej temperatury i odczuwalne zmniejszenie mocy. Króćce z Wiesi wyglądały fatalnie, na około 80 % obwodu były pęknięte, a obejma była wtopiona w gumę. Po wymianie wszystko gra, ale jeszcze raz zwrócę uwagę, nie dajcie się zbyć w serwisie i żądajcie wymiany, jeśli nie chcą, poproście o wytyczne kawasaki. W czasie dyskusji na forum jeden z serwisów został o nie poproszony i w temacie się już nie wypowiadał.
  Ze względu na długodystansowe przeloty w czasie akcji, poprosiłem chłopaków z Marvela o ogólny przegląd, regulację zaworów i wałka królewskiego oraz wymianę oleju w lagach wraz z uszczelniaczami, oraz zamontowanie nowych kapsli na przednie zawieszenie, które dają możliwość regulacji napięcia sprężyn. Już sam kapsel daje 2 cm większy docisk, a zatem utwardzenie zawieszenia, do tego mamy jeszcze 6 stopni regulacji po 50 mm. To daje spore pole manewru do łatwego przystosowania motocykla do warunków w jakich będziemy z niego korzystać. Obecnie mam wkręcony na pierwszy stopień i jest ok, zobaczymy jak to się sprawdzi na torze, ale w połączeniu z zeszłoroczną inwestycją, czyli amortyzatorami Hagona na tył, mam pełną regulację zawieszenia, co sprawia, że "czucie" motocykla znacząco wzrosło i nie nurkuje jak szalony, szczególnie w czasie jazdy we dwoje. A jak jest ... NAJLEPIEJ, jak było do tej pory i chyba Wiesia odwiedzi jeszcze tor, żeby zobaczyć czy poprawią się wyniki ;)


 Było coś mechanicznego, czas też był na coś dodającego nowego spojrzenia i +10 do lansu. W zeszłym roku, w czasie deszczowej pogody miałem mały uślizg i jedynym elementem, który ucierpiał była owiewka. Postanowiłem, że dostanie w czasie naprawy nową jakość. Mimo, że podobała mi się i daje ochronę przed wiatrem, chciałem aby nie była taka ... tylko zielona. Poprosiłem Agnieszkę (świetna artystka - jak ktoś by chciał skorzystać piszcie), aby miejsce przetarcia uzyskało perłowy kolor, taki jak na baku, a w tym polu pojawiły się, logo CRCP i może Ace Cafe. Agnieszka odwiodla mnie od tego pomysłu i zaproponowała, aby odtworzyć motyw z baku. Podesłała mi grafikę i ... poszło. Własnie w środę owiewkę odebrałem i zamontowałem. Dla mnie efekt petarda, a praca Agnieszki najwyższej jakości, zastosowała nawet charakterystyczne przejście pomiędzy perłą  a zielenią w formie delikatnej kratki. Teraz nowa farba musi dostać trochę słońca, deszczu i powiewu (czytaj brudu) i nie będzie można wcale odróżnić od oryginału. Dzięki raz jeszcze za świetną pracę !!!. Mam też kolejny pomysł, ale jego realizacja trochę poczeka ...






 Na tym dzisiaj kończę, czas wykorzystać pogodę i trochę polatać.
LWG i do zobaczenia na trasie ...

niedziela, 6 marca 2016

Motocyklowe marzenia ...

... jak w każdej dziedzinie życia, tak i w motocyklowym "życiu" mamy własne cele i marzenia. Mimo dość krótkiej przygody z motocyklami, rozpoczętej w późnym wieku, wiem, że sporo kilometrów już nawinąłem. Spróbowałem toru, dalekich wojaży, długich przelotów, górskich serpentyn czy codziennych dojazdów do pracy. W zasadzie szosowo jestem "spełniony", ale pozostają marzenia i wiele dróg, których jeszcze nie zasmakowałem.
  Jak w zwykłej codzienności, tak i tutaj obowiązuje zasada "chcieć, to móc", jeśli czegoś pragniesz, to rób wszystko, aby to osiągnąć, skoncentruj swoje działania pod konkretne cele, wtedy się uda i ciesz się z tego, że się udało.
  Wracając do motocykli i pasji z nią związanych, od kiedy pokochałem jazdę na motocyklu chciałem podróżować, zwiedzać, oglądać, przemierzać kilometry na motocyklu. Rozpocząłem od nauk poznawczych i odkrywania z siodła (na nowo) Kaszub, później przyszedł czas na dalsze wypady, w końcu były wymarzone Bieszczady (już dwukrotnie) i Szwecja, od początku jednak cel wyprawy, tak najbardziej pożądanej to Alpy.
  Nie wiem, dlaczego tam? Ale kiedy widzę podobne obrazki i zdaję sobie sprawę, że tamtędy można przejechać, to dzieje się w mojej głowie coś, czego nie potrafię wytłumaczyć. Wiem też, że dla większości podróżników motocyklowych, to żadne odległości, choć z Gdańska to ponad 1500 km, ale dla mnie i Wiesi to będzie jednak wyzwanie. Nie wiem, czy to ostatni gwizdek, aby planować takie podróże, ale wiem, że nadszedł już na nie czas. Doświadczenie, znajomość własnych ograniczeń i problemów sprawiły, że zdecydowałem się iż to właśnie w tym roku ten cel zrealizuję.
 Wszystko zaczęło się w mojej głowie już w zeszłym roku, cel postawiony dość jasno, nawet mówiony, ale brany przez najbliższych z przymrużeniem oka, zaczął się artykułować wyraźnie z nastaniem 2016 roku. Na ostatnim spotkaniu  z ekipą z CRCP, oznajmiłem, że rezygnuje z drugiego wyjazdu do Szwecji i koncentruje się na wyjeździe w Alpy, w tym właśnie momencie ożywił się Dominik i powiedział, mów termin ... Powiedziałem i on odparł, jadę z Tobą. Super pomyślałem, nie będę tych tysięcy pokonywał sam. Żona, miała lecieć samolotem z koleżanką i dopiero na miejscu mieliśmy latać razem, teraz poleci z Dorotą, żoną Dominika i z Gosią. Dzięki Gosi, bo to Ty i Giani, daliście impuls do działań i stworzyliście możliwość i bazę do wyprawy.
  O całym wypadzie po paru dniach dowiedział się Marek (ten od W800) i szybko zrobił wszystko, aby on i Roxi, także wybrali się z nami. Udało się i jemu i nam zarezerwować jeszcze jeden pokój i w trójkę lecimy na moto, a dziewczyny lecą samolotem. Każdy polata i każdy będzie szczęśliwy.

   Dziewczyny już kupiły bilety, motocykle w serwisie i to z wymianą sporej ilości podzespołów, niestety blisko 37 tysięcy kilometrów odbiło się na kondycji Wiesi. Koła wycentrowane, tylna opona chyba do wymiany. Owiewka się maluje, mam nadzieję, że Agnieszka da radę i będzie super.
  Jestem podekscytowany i czekam już na lipiec. Niestety, jak wszystko w życiu, także ta decyzja wiązała się z wyborem. Na ten rok, "zawieszam na kołku łańcuch" od motocykla wyścigowego. Projekt CB, będę kontynuował, ale nie w celu startów w tym sezonie. Koszty, które pochłoną Alpy i które potrzebowałbym do startów, przewyższają moje możliwości finansowe. Stało się też to czego się obawiałem, po przejęciu zawodów przez PZM, to nie będzie już zabawa, pojawiły się dziwne przepisy, wymagania w dostosowaniu sprzętu i dla mnie, trochę kończy to formę zabawy, ale wiem, że cale środowisko tego właśnie chciało, więc życzę sukcesów, a ja w tym roku będę przyglądał się z boku, wspierał i kibicował. Mam też nadzieję, że uda mi się doprowadzić projekt CB do stanu dopuszczenia do ruchu :)
 Jeszcze o rozgrzewce, w maju odbywa się Drugi Zlot klasycznego Triumpha, na który oczywiście mam zamiar się wybrać wzorem poprzedniego roku, spędzić go z chłopakami na Męskim Wypadzie 2016, rozszerzając go tym razem o Kotlinę Kłodzką.
 Już na koniec, Aquila tez już gotowa do sezonu i pokonała nawet w weekend swoje pierwsze kilometry, nie ukrywam z bananem na mojej twarzy, ależ to się fajnie prowadzi, a poszedłem jedynie włożyć akumulator :)

Niedługo o tym co z Wiesią po serwisie i nadchodzących imprezach. Tym czasem ...
LWG

wtorek, 1 marca 2016

Pierwsze zimowe wietrzenie

Nosiłem się z zamiarem wyjazdu. Już było parę takich dni, że by się dało, ale zawsze było jakieś ale ...
 Tym razem nie było wymówek, nie dość, że pogoda w granicach 5 stopni w cieniu, to słoneczko od sobotniego poranka tylko zachęcało do jazdy, do tego jakiś anielski głos mówił, zobacz jaka pogoda, idealna na przejażdżkę :) No i zmotywowany, poranek  zacząłem od czyszczenia motocykli po zimowaniu. Wiesia odpaliła bez zająknięcia, pozwoliłem jej trochę popracować, aby wydechy nabrały kolorów i temperatury. Szybko do domu, przebranie w moto ciuchy i jazda. Ponieważ było już po 13, postanowiłem odwiedzić Pawła w garażu no i powrót. Jak wiadomo, rozmowa trochę się przeciągnęła i wracałem około 14:30, a to już godzina o której w tym czasie zaczyna być zimno. Do tego szybsze tempo i zacząłem odczuwać, że jest jednak zimno.
 Niedziela, to umówione spotkanie z chłopakami. O 12 przy garażu, szybki przelot do Sopotu na burgera, no i wycieczka do centrum Gdańska. Oj niedziela była zimna, po powrocie do domu i wyjściu na taras 2 stopnie lekko mnie przeraziły :)
 To co najważniejsze, pierwsze wietrzenie zaliczone, uczucie powrotu na moto, jak co roku cudowne. Coraz dłuższe dni, zapowiadają rychły powrót pełnego sezonu i niczym nie ograniczonych, nawijanych kilometrów ... a ten rok zapowiada się naprawdę obficie, ale o tym następnym razem, czyli o spełnianiu marzeń ...

 Teraz Wiesia trafiła na warsztat, tak aby przygotować się do wymagającego sezonu. Ponieważ stuknęło blisko 37 tysięcy, trzeba będzie sporo włożyć, aby cieszyła jeszcze przez następne tysiące. Na początek sprawdzenie w ramach akcji serwisowej, regulacja zaworów, regulacja wałka, wymiany płynów (olej i lagi), no i regulacja zapłonu. Mam nadzieję, że wariujące obroty, nie okażą się zbyt kosztowne i na regulacji się skończy. Do tego dojdzie centrowanie kół i prawdopodobnie kolejny komplet opon (coś mam pecha).
To tyle na razie, do przeczytania za niedługo ...
LWG



środa, 10 lutego 2016

Akcja serwisowa W 800

Witajcie
Już jakiś czas temu ogłoszono akcję serwisową dla Kawasaki W 800. W zeszłym roku objęła swoim zasięgiem Japonię i Francję, teraz wkracza do nas. Jeden z użytkowników dostał od importera taki oto list: 
 "Wspomniana akcja obejmuje również nasz kraj.
Obecnie mamy już listę numerów VIN pojazdów, których akcja dotyczy. Aktualni
e jesteśmy na etapie ustalania adresów korespondencyjnych posiadaczy pojazdów objętych tą akcją. Pod koniec tego tygodnia listy zostaną wysłane. Kwalifikacja części niezbędnych do wymiany polega na weryfikacji wizualnej oraz sprawdzeniu zakresu numeru VIN pojazdu. Producent ściśle określa procedurę postępowania. Akcja sprawdzenia wiązki elektrycznej dotyczy pojazdów z lat produkcji 2011 – 2016, natomiast sprawdzenie wsporników przepustnic kolektora ssącego – pojazdów z lat 2011-2013."

Czy się objawiają owe usterki ?
1.
Uszkodzenie izolacji może doprowadzić do kontaktu ze zbiornikiem lub ramą, a to może skończyć się zwarciem prowadzącym nawet do zgaśnięcia silnika.
2. Drugi problem dotyczy kolektora dolotowego, który może pęknąć. Efektem pęknięcia będzie niestabilna prędkość obrotowa silnika.
 Obawiam się, że drugi problem dotyczy mojego modelu, późną jesienią zauważyłem, że moto nie trzyma obrotów, zrzuciłem to na karb dość zimnej aury, w czasie ostatnich wypadów, bo po dłuższej chwili silnik odzyskiwał właściwe obroty. Jak się okazuje to może być to :(
LWG i zgłaszajcie się do serwisu jeśli otrzymacie list z powiadomieniem od importera.

niedziela, 31 stycznia 2016

Projekt CB nabiera kształtów ..

... dzisiaj zamiast tekstów, przemówią obrazy. Wszystkie nowości w projekcie wyścigówki nie są moją zasługą, ale sprawiają, że jestem coraz bliżej zakończenia prac.
 CB dostała nowe sety i wydechy. Nadal pozostaję wierny zasadzie, nic nie tniemy, nic nie zmieniamy, zawsze możemy wrócić do oryginału. Sety mocowane są w otworach setów pasażera, za to sam ich system i konstrukcja pozwalają na trzy ustawienia ich wysokości. Dźwignie zmiany biegów i tylnego hamulca pozostały nienaruszone i czekają w kartonie, zastąpiły je kupione zamienniki i pocięte od Hondy CB 250 J (pasują idealnie). Jeśli chodzi o wydechy oryginalne pozostały kolanka, przedłużone są łączniki, tak aby kominy szły w górę dopiero za setami, a mocowania setów, przejęły też rolę mocowania wydechu. Całość wyszła ładnie, a co najważniejsze symetrycznie i miejmy nadzieję zda egzamin w czasie jazd.
Pozostały, napęd, opony, hamulce, gaźniki i kosmetyka, czyli bliżej niż dalej :)
No dobra czas na obrazy:







Jeszcze na koniec, wieści z PZM. Po raz pierwszy zawody klasyków uzyskują rangę Pucharu Polski.
Planowane są cztery edycje, które wyłonią "Mistrza" zdobywcę Pucharu Polski. Jak sama nazwa i organizacja, która wzięła zawody pod swoje skrzydła, mamy w tym roku nobilitację zawodów, co na pewno przełoży się na ich prestiż. Nie znamy jeszcze regulaminów i wymagań względem maszyn i zawodników, ale możemy być pewni, że dla części z nas będą trudne do przeskoczenia. Trudno w tym momencie wyrokować, czy będzie nas w związku z tym więcej, ale na pewno będzie inaczej.:
Terminarz Pucharu Polski Classic

LWG


niedziela, 3 stycznia 2016

Pracujemy, budujemy, składamy ...

... mimo gorącego okresu noworocznego, pomysły i prace nie ustały. "Wyścigowa" Honda dostaje nowe części, zamawiane są kolejne i zaczyna wyglądać.
 Jeszcze w Sylwestra zamówiłem, niezbędne do zmienionych setów, dźwignię hamulca i zmiany biegów od CB 250J. Mam nadzieję, że rok różnicy w produkcji nie wpłynął na zmiany :) Według manuala różnic nie było, ale wiecie jak to bywa. Ciekawostka, manual do 250G jest jedną książeczką wraz z CB 360 i 250J. Na końcu znajduje się niewielka errata do każdej z wersji. Zamówiłem też nowy rolgaz, obie klamki i linki. Niestety zamówienia dopiero są realizowane. Do odbioru jest też nowy napęd ale najważniejszy dodatek to .... ona:







 Tak jak sobie wymyśliłem, pozostała oryginalna podstawa (stare poszycie było zdewastowane), wymieniona została gąbka i kanapa dostała nowe poszycie. To co istotne, pojechałem do naszego tapicera Bogdana 2 stycznia, a kanapę odebrałem już następnego dnia. Dzięki Bogdan :)
  Jak widać zmienił się profil, o ile przód pozostał bez zmian, w takim układzie idealnie opiera się o zbiornik, o tyle już po paru centymetrach kanapa ma wgłębienie. Stopniowy spadek ma swoje maksimum 30 cm od przodu. W czasie przymiarek, tak właśnie nam wyszło, że w tym miejscu powinienem siedzieć. Wgłębienie jest tak maksymalnie, na ile pozwoliła konstrukcja kanapy. Tył  został podniesiony o 3 cm względem oryginału, tak aby lepiej trzymał i stopował tyłek.

 Zaraz po odbiorze kanapa wylądowała oczywiście na moto. Nie ma jeszcze setów, ale właśnie taka miała być kolejność, ale wstępne przymiarki pokazują, że z odległością od kierownicy wstrzeliliśmy się idealnie, z odległością od gleby już nie do końca, nie dało się więcej zjechać, ale jest nieźle.
 Siedzisko nie jest do końca sportowe, ale spełnia moje założenia co do projektu, jest wykonane z dobrych materiałów i gra jak oryginał ze zbiornikiem, którego nie chciałem się pozbyć.
 Co też ważne, udało się uratować i ponownie zamontować ramkę wokół kanapy. Tak wygląda na moto:



 Teraz czas na mechaniczne sprawy. Niedługo kolejne wieści z warsztatu.
LWG

wtorek, 29 grudnia 2015

Coś się kończy, coś się zaczyna ...

... jak wiecie życie przynosi wiele niespodzianek, czasami wpływają one w znaczący sposób, czasami nawet ich nie zauważamy. Zdarza się, że te nowe sytuacje są wyczekiwane, a czasami zaskakują nas na tyle mocno, że nie jesteśmy na nie przygotowani.
 Jak już wiecie, w garażu pojawił się nowy motocykl, specjalnie na wyścigi Veteran Cup. Niestety z garażu musiał zniknąć CX :( Nie spodziewałem się tego, ale nie byłem w stanie patrzeć jak stoi i nie mam dla niego czasu. Po nieudanej próbie, najpierw zmiany w stylu cafe, później przywrócenia go do świetności w kolorze white, odstawiłem projekt, ciesząc się przygodami na Wiesi.
 Decyzja o sprzedaży zapadał zanim pojawiła się CB, ale nie była skonkretyzowana. Teraz kiedy prace nad "wyścigówką" nabrały tempa, zaistniała ekonomiczna przesłanka o sprzedaży. Za coś trzeba te prace wykonać, a że ja jak zwykle pod prąd, wybrałem motocykl, piękny, ale niestety drogi w koszcie zakupu części zamiennych,a czasami nawet oryginalnych, bo zamienników nie ma :) Druga sprawa, to brak czasu. Już teraz w czasie wysokiego sezonu, nie było czasu. Dużo latania, dużo spraw organizacyjnych związanych z CRCP, nie pozwoliło nawet CX'em polatać. Najwięcej kilometrów w tym roku przejechał nim chyba Marek :) No więc coś się skończyło ....
 Teraz już coś się zaczyna ...zaczyna się coś, czego się wystrzegałem. Mimo wielu wizyt na torze i wielkiej z tego radości, cały czas mówiłem, że nie będę się ścigał. Nawet startując w zeszłorocznej edycji Veterana, wziąłem udział jedynie w wyścigu na regularność, polegającemu nie tyle na ściganiu, co regularnym pokonywaniu kolejnych okrążeń. Dlaczego tak mówiłem ? Po pierwsze nie miałem czym się ścigać i nie zanosiło się na to. Po drugie z racji wieku, to chyba nie jest najlepszy czas na naukę czegoś od podstaw, ściganie i jazda po torze to inny level umiejętności. I nie chodzi już o to słynne kolano, ale umiejętności wykorzystywania całego toru, regularności, wytrzymałości i jazdy na limicie.
 Skąd więc ta zmiana podejścia ? Lubię to :)
 A teraz już o pierwszych zmianach w CB. Zasada pierwsza, możliwy powrót do oryginału. Uda się to utrzymać, za wyjątkiem siedzenia, którego podstawa zostanie wykorzystana do nowej kanapy. Tutaj także będę chciał aby jej wygląd mimo, że bardziej sportowy i nadający się do zmiany pozycji zachował swój klasyczny szyk, chociażby pozostawiając aluminiową otoczkę siedzenia. Rama nie musi być cięta, ktoś mądry w Hondzie przewidział, że tylna część ramy może być zbędna i ten element jest odkręcany. Paweł przekonał mnie także do zmiany kierownicy i schowania elektryki. W związku z tym, że cała wiązka była w lampie a przewody schowane w kierownicy, nie trzeba było nic ciąć, rozpruwać a jedynie wyciągnąć niezbędne do uruchomienia przewody z wiązki. Po wymianie uszczelniaczy w lagach i zalaniu twardszym olejem i obniżeniu przodu, moto otrzymało clipony od TZR (chyba wszystkie nasze sprzęty będą ją miały). Pozostał tylko jeden zegar, obrotomierz, zamocowany na standardowym mostku, który będzie także służył jak podstawa do instrumentów niezbędnych do uruchomienia motocykla i konstrukcji do podstawy na numer. Bak zostaje, jest po prostu dziełem sztuki. Sety wywalone, czas na nowe. CB otrzyma także nowy napęd, wymieniony zostanie jeden króciec gaźnika, no i nowe opony. Jeszcze sporo pracy, ale koncepcja, pomysły i drobne już są :)

 Do przeczytania niedługo.

środa, 23 grudnia 2015

Wesołych Świąt

Wesołych i radosnych ... jest masa życzeń, które chciałbym Wam przekazać. Skupię się na:
Zdrowia -bez tego nic się nie da, więc dbajcie o siebie i cieszcie się zdrowiem jak najdłużej.
Rozwijania pasji - pasja jest wielką wartością w naszym życiu i bez niej nie jesteśmy sobą. Dla mnie wystarczy parę dni bez moto, albo grzebania przy nim i już nie czuję się sobą.
Realizacji marzeń - moje w tym roku się spełniły, przejechałem masę kilometrów, ale spełniły się także nie motoryzacyjne i cieszę się z nich tak samo jak nie bardziej, bo nie do końca się ich spodziewałem :)






To chyba tyle, z całego serca życzę też Wam tego wszystkiego czego sami sobie zamarzycie.
Ze swojej strony obiecuję wznowić regularne pisanie na blogu i przeżyć tyle ciekawych przygód, żeby było o czym pisać.

LWG

niedziela, 29 listopada 2015

Pow­ro­ty są trud­ne, ale tyl­ko wte­dy, kiedy nie wiesz dokąd wracasz.

 Witajcie po wielu miesiącach. Właściwie byłem pewien, że do tego projektu już nie wrócę. W zasadzie nie wracam, projekt pozostanie tylko z nazwy taki sam, a jedynie nieliczne wyjątki traktować będą o moim W800. W moim życiu zmieniło się na tyle istotnie, że jeden motocykl, choć nadal obdarzony największą estymą, nie wystarcza, latanie po drogach, mimo, że nadal pozostające podstawą i największą przyjemnością pasji motocyklowej, stało się tylko jednym z wielu aspektów życia związanych z motocyklizmem.
  Od ostatniego wpisu, zorganizowałem wraz z CRCP cztery imprezy, każda ciekawsza od poprzedniej, każda inna, choć dwie podobne :) Postaram się w kolejnych wpisach wrócić do tych imprez i opisać co się wydarzyło, ale będzie chyba trochę bardziej osobiście, o problemach, o sukcesach i o tym ile pracy i emocji wkłada się w takie przygotowania.
  Działalność Stowarzyszenia cały czas zajmuje masę czasu, a trwają już przygotowania do kolejnych imprez w roku 2016. Już teraz wiem, że kolejne edycje naszych imprez, będą kosztowały jeszcze więcej pracy, a oczekiwania w stosunku do nich i ich jakości z roku na rok będą coraz wyższe. Zastanawiam się jedynie, czy uda się utrzymać darmowy charakter naszych spotkań, wiem jedynie, że jak tylko się da to takie właśnie one będą.
 Od ostatniego naszego spotkania w garażu pojawił się nowy "członek rodziny". Ale może od początku. W lipcu otwarto tor doskonalenia jazdy w Pszczółkach. Autodrom Pomorze, w połączeniu z moim urlopem, spowodował ożywienie wspomnień i chęci latania po torze. Do tej pory, moja przygoda z torowym ściganiem, ograniczyła się do jednego wypadu na Veteran Cup do Koszalina. Dwa dni spędzone na torze, wryły się w umysł i to nie tylko mnie, już pod koniec zeszłego roku padł pomysł założenia sekcji sportowej w ramach CRCP. W tym roku się zmaterializował i część z nas poważnie podeszła do ścigania w ramach wyścigów motocykli klasycznych. Osobiście dość sceptycznie podchodziłem do tematu, po pierwsze nie chciałem się ścigać W, po drugie chyba jestem już na to za stary ... Takie myślenie szybko zweryfikował właśnie nowo otwarty tor.
  Korzystając z możliwości jakie przygotował dla nas (motocyklistów) Mario, załatwiając formalności z kierownikiem toru i dbając o każdy wjazd i zjazd z niego, zapisałem się już na pierwsze zorganizowane sesje. Urlop pozwolił na korzystanie z sesji porannych, an które stawiało się mniej motocyklistów, a tegoroczne upały nie dawały się tak we znaki. Skorzystałem tez parokrotnie z sesji popołudniowych, ale upał sprawiał, że wyjazd na średnio dziesięć okrążeń, dawał się bardzo we znaki.

 Już pierwsze okrążenia pokazały mi jak bardzo za tym tęskniłem. Możliwość pokonywania własnych słabości i strachów w połączeniu z poznawaniem własnej maszyny, to wszystko co tak naprawdę jest kwintesencją jazdy na motocyklu. Tak można to robić na ulicy, ale tą formę zdecydowanie odradzam i to nie tylko ze względów na ryzyko związane z innymi uczestnikami ruchu, ale ponad wszystko na powtarzalność warunków na torze. Właśnie ta powtarzalność warunków powoduje, że jesteśmy w stanie przekraczać kolejne granice. Może przykład. Będąc w Bieszczadach, wjeżdżaliśmy na szczyt, jadąc w górę droga była czysta i sucha. Wracając okazało się, że przed nami jechał wóz z drewnem, który wyjechał z mokrego i zabłoconego lasu. To co wywiózł znalazło się na drodze i to dokładnie w ciągu dość ostrych zakrętów. Tylko opanowanie i doświadczenie nie doprowadziły żadnego z nas do położenia moto, ale ostre hamowanie i ślizg na wprost w zakręcie był i o mało nie skończył się wyjazdem poza drogę.
 Na pierwszej sesji zrobiłem czas 1:02:99, ale już wtedy okazało się, że młodsi i dosiadający dużo bardziej sportowych maszyn zostawali w tyle. Oczywiście byli też szybsi, ale i tak argument o wieku, przestał mieć znaczenie. Każde kolejne spotkania na torze, to kolejne urywane ułamki sekundy. Na jednej z sesji doprowadziłem do sytuacji w której każde kolejne okrążenie mieściło się w tej samej sekundzie. Niestety zbliżenie się do bariery poniżej minuty okazało się szkodliwe dla samego motocykla, o ile lewą stronę chroni podstawka centralna, to z prawej (po całkowitym zdarciu ogranicznika) przejął wydech. To był moment w którym dotarło do mnie, że moja technika jazdy z ulicy nie nadaje się na tor.


 Po paru rozmowach z ludźmi, którzy poruszali po torze się zdecydowanie lepiej ode mnie, wysłuchaniu rad zacząłem stosować inne techniki jazdy, począwszy od innych wychyleń na pozycji na siodle skończywszy. Więcej pracy barkami, zmienne pozycje w siodle i z dnia na dzień, z okrążenia na okrążenie, najpierw zszedłem poniżej tej cholernej minuty, by skończyć pobijanie czasów na w na 00:58:30. To nie jest jakiś mega czas Marek na swoim W, zrobił lepszy czas i wcale nie będę tłumaczył tego tym, że ma lepiej do toru przystosowane moto, ale moje W, moim zdaniem osiągnęło limit :)

 A jak z wychyleniami motocykla, tutaj różnica jest niewielka, zacząłem od 44 stopni, by skończyć na 46, ale w połączeniu z techniką jazdy różnica w odległości do asfaltu była już spora. Sezon na torze zakończyliśmy uczestnicząc w dniu otwartym Autodromu. Udało nam się zaprosić zawodników zawodników startujących w Veteranie  i miło spędzić dzień.
  Teraz czas na zmiany, chyba właśnie o tym pisałem :) Moje nowe cacko CB 250 G z mojego rocznika. Już szykuje się do przyszłorocznej serii wyścigów motocykli klasycznych. Zbroi się cała sekcja i w przeciwieństwie do tego roku, w przyszłym mamy zamiar sporo namieszać.



  ... wiem dokąd wracam. Są dwa powody dla których zaczynam znów tutaj pisać, w zasadzie trzy, ale jeden jest tajny i może kiedyś go poznacie, po pierwsze zadzwonił do mnie ktoś kto czytał tego bloga i potrzebował pomocy, po drugie, pisanie o tym co się dzieje w moim świecie jako motonity, podnosi u mnie poziom "chcenia" i motywuje mnie do dalszej pracy, zarówno nad sobą, swoimi motocyklami, ale także dla całej rzeszy ludzi, którzy dzięki naszej pracy, dobrze bawią się na naszych imprezach.
LWG i do przeczytania niebawem :)




czwartek, 2 lipca 2015

125 cc tez może, a także o tym co w W wymienione zostało ...

 Ostatnio sporo się u nas działo, ale zanim o Cafe Racer & Classic Bike Show, o III Zlocie W i wyprawie do Szwecji, opowiem o przygodzie na motocyklu żony, o tym co się stało z oponami w Wiesi i o wszystkich tego konsekwencjach :)
 No to zaczynamy. Dla tych co nie pamiętają, od zeszłego roku żona moja, posiada piękny małolitrażowy motocykl Hyosung Aquila 125 cc. Motorek generuje prawie 15 KM, więc na spokojnie można polatać w koło komina. Traf chciał, że musiał zostać wykorzystany w celu przetransportowania dwóch dorosłych osób na trasie, która liczyła blisko 200 kilometrów.
 Najpierw jednak, o mało przyjemnej sytuacji, która do tego doprowadziła. W zeszłym roku, po wielu tygodniach poszukiwań, zdecydowałem się na nowe opony. Wybór padł na michelin pilot activ, niestety od początku coś było nie tak. Najpierw zrzuciłem to na karb ich "nowości", później na inny profil, do którego musiałem się przyzwyczaić, no a na końcu poszukiwałem wielu przyczyn, tego, że moto nie prowadzi się najlepiej, a szybkie pokonywanie zakrętów kończy się nie do końca przewidywalnym prowadzeniem motocykla. Przód wpadał w drgania, a wręcz bujało całym moto. Skoncentrowałem się na poszukiwaniu problemu w przedniej części motocykla, niestety nic nie znalazłem.
 Nieprzyjemne efekty wzrosły po wymianie tylnego zawieszenia na amorki Hagona, tak teraz już mogę to napisać, rewelacja. Amortyzatory z założenia o wiele twardsze od oryginałów, tylko ten efekt wzmogły. Wymiana nastąpiła zaraz przed wyjazdem w Bieszczady, więc weryfikacja przyszła w najmniej odpowiednim momencie. Szczególnie dawało się to odczuć przy prędkościach autostradowych. Nadal byłem święcie przekonany, że ten efekt to za miękkie przednie zawieszenie. Nic bardziej mylnego, przy okazji przeglądu po wyprawie, okazało się, że mikro pęknięcia, które według sprzedawcy nie są problemem, zdecydowanie się powiększyły i spowodowały, że główny "płaszcz" opony, zaczął znacząco odstawać od reszty opony. Czyli cały problem leżał w tylnej oponie, a zakręty brałem na "kwadratowo". Wada fabryczna, reklamacja, ale zaraz, przecież to nie potrwa chwili, a przed nami zlot. Ale o tym kiedy indziej ... Kończąc temat. Tak jak myślałem cały proces reklamacyjny z zapowiadanych 7 dni roboczych trwa już ponad miesiąc i decyzja o zakupie nowego kompletu była słuszna. W tej chwili odzyskałem panowanie nad moto, a sprzęt obuty jest z tyłu w Arrowmaxa, a z przodu nałożony został Maxxis.
  Niestety, w czasie oczekiwania na nowe laczki, trafił się umówiony wyjazd do Starogardu. Korzystając z okazji odwiedziliśmy też teściów, spędzających czas na działce i wróciliśmy przez Kościerzynę do domu.



 No dobra, ale jak 125 może przetransportować dwie osoby na takiej trasie. Może i to w miarę sprawnie. Aqulia spokojnie i to dość żwawo osiąga prędkości miejskie i nieźle radzi sobie z prędkościami pozamiejskimi. Jazda ze wskazówką na poziomie 90 km/h jest przyjemna, największy problem to wyprzedzanie. Kiedy przesiadasz się z moto, z takim nadmiarem mocy, że spokojnie wykonujesz ten manewr, musisz dziesięć razy pomyśleć, czy jadący przed Tobą 80 na godzinę samochód, dasz radę wyprzedzić. Ponieważ była to wycieczka na cały dzień, nie ryzykowałem i robiłem to tylko w ostateczności. Udało się też parę razy przekroczyć 100, ale od razu mówię, tracimy przyjemność podróżowania.
 Czy jest to moto dla dwóch osób ? Kierowca odpowie, że się da, ale lepiej "ciągnie" w pojedynkę, pasażerka, hm odpowie, nie, ten kawałek siedzenia, nazywany miejscem dla pasażera, daje radę przez pierwsze 20 kilometrów. Później staje się nie do zniesienia. Nie dość, że mały, to jeszcze przenoszone wibracje, trzeba Aqulię kręcić dość wysoko, są nie do zniesienia. Ewidentnie położony na błotniku skrawek siedzenia, jest bardziej ozdobą, niż użytkowym dodatkiem. Zakładam jednak, że konstruktorzy nie przewidzieli pokonywania długich tras we dwoje.
 Wnioski. Do tej pory dziwiłem się, że ludzie decydują się na pokonywanie wielotysięcznych tras małolitrażowymi motocyklami. Zmieniłem zdanie, w pojedynkę, byłbym w stanie pokonać takie odległości bez problemu. Aqulia jest wygodna, dobrze się prowadzi i nade wszystko mało pali. We dwoje, tak, daje radę, ale bez przesadnych przebiegów i tylko wtedy kiedy mamy dużo czasu.



 Na koniec, porównanie z HD za 10 razy większą kasę, bezcenne.
LWG i do zobaczenia na trasie